Menu

...pisane chyłkiem...

...pomiędzy słowami...

dla tego Poczatku wlasnie

eveline2010

nie badz pierwszy i nie ostatni na mecie badz

nie podejmuj tanich rozwiazan

przede wszystkim sobie wierny pozostan do ostatniej kropli krwi i w czasy lepsze wierz

za wszelka cene nie walcz o rzeczy niewarte jutro dzis jednak poteznie pilne

sprobuj pedalowac z calych sil pod wiatr w przyjazni z czasem zbierajac oddech

to nic ze dzis boli i deszcz tanczy przed nami

ty z nim placz i tancz

jutro jest nasz dzien i Poczatek nowy

dla niego wlasnie trzeba usmiech miec

dla nowego trzeba zbudzic sie

swit usnal juz

eveline2010

rozespana w fotelu cisza szeptem wyjasnia warunki istnienia

poczatek dnia zabiera mnie w romans z jesienia

jest wyjatkowo nie ma pytan sa ciagi dalsze tylko

przyzwczajamy sie po schodach pnac sie nierownowagi

dokanczamy pierwsze zdanie nim ostatnie ulozy sie samo

tak samo bezplodni w oczekiwania

tak samo sami

...

eveline2010

zamknelam oczy Boga

w porannej rozmowie ze switem odnajdujac dodatki

swoboda pokoju kruszy teorie "powinne"

zatonelam w nieba czerni siebie strojac na  pierwszy z jesienia spacer

niedotarte otwarte nie- spojrzenia rozlokowaly sie w zaciekach 

odnajdujemy za daleko

poszukujac czas z kazdej strony

piosenka ktora sie konczy pozostaje echem dnia reszte

wybielone welony kiedy chcemy i jak wieszamy nijak

poranek szeptem placze niezrozumialym

pozostawiajac te chwile dzieki ktorym od teraz juz bedzie warto

dopoki jednak i jeszcze...

pora na dreszcze

 

piorem w przedsionku poranka

eveline2010

kolejna w przygotowaniu lekcja

poswiecone daremnie uwagi kilogramy kierunkom polnocy

czas ktory obiecuje nie dajac gwarancji na reklamacje

zuzyte akademickie teorie i to laknienie wiedzy nieustanne

nierozszyfrowany nie-pokoj sumienia

i tyle stad-donikad

kierunkom nie latwiej w dobie GPS

siedze i marnuje godzine na wyciagi tygodnia

pojutrze bywa latwiejsze niz jutro

rewelacja bywa niezgodna z obliczeniami

a oczekiwania jak trucizna pomiedzy kolejne tchnienia

posmaki jesieni jak plaster na swieza rane po za dlugim lecie

mala litera o wielkiej rzeczy

eveline2010

nie wiem jak nazywa sie jutro

nie wiem ktora wiosna jest moja

nie wiem jak przeliterowac uczucia

nie wiem kiedy dzien zaczyna sie kiedy konczy

nie wiem gdzie lezy moja granica gdzie twoja

nie wiem dlaczego magiczne chwile i anioly sa

nie wiem jak dlugo dam rade isc

nie wiem jak Bog mysli o moim zyciu

nie wiem kiedy powinnam tanczyc kiedy plakac

wiem ze dzis zyje

wiem ze wszystkie drogi mozliwe sa tak dlugo jak dlugo trzyma sie blisko swojej wiary

 

© ...pisane chyłkiem...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci