Menu

...pisane chyłkiem...

...pomiędzy słowami...

dla Okruszka

eveline2010

swit blady jak zawiedziona twarz

odkrywa nagie okolice rozmyslan

cisza w samym srodku pomiedzy soczysta czern nieba a jasny dnia przeswit

deszcz upada od samego rana jednostajnie

swiat teskni do podstaw do powodzi wiosennego slonca

a Ty siedzisz we mnie mieszkasz cichutko

moja nadziejo moja wrozko dobra malutka

za niedlugi czas potrzymam Ciebie za raczke bajke przeczytam opowiem moja historie na klarnecie zagram piosenke zaspiewam

wszystko dla Ciebie i wszystko Tobie

od teraz do zawsze

od potem do wiecznosci 

teraz spij dojrzewaj i do wielkiej milosci rosnij

 

z życia marynowane detale

eveline2010

dla tej kropli światła która kiedy spadnie nigdy nie wiem

te intensywne poranki myśli i oddechu świtu pełne

zagrożenia pakowane bez bąbelkowej folii 

na które natknać się zbyt łatwo

lub maratony prób podczas których wiecej wydaje się niż jest

i te dżwięki nigdy sytej próżni

i musi tak być bym tą drogą szła sama 

by spadać przychodziło tak nieprzyzwoitą ilość razy i oddawać się wiernie tylko tej zapisanej treści której kochankiem żoną i matką jestem

gdzie tylko tu całością

i dzwiękiem który ma treść

nigdy kapką nut które wyciszyć można

nimi przesłyszeć się

dżwiękiem dojrzałym

spojrzeniem pełnym

 

już poranno jest 

 

 

 

 

nie szukaj tego w tłumie

eveline2010

wdepnęłam w ciszę najczystszą z możliwych

pora roku przeszkadza rozwojowi zdarzeń

odkryłam drugi odcień prawdy 

rozmnaża się pustynia oczekiwań

płoną pytania kierunku szukając

bezowocnie

na próżno

życzymy sobie ukończeń a mamy tylko ciszę

wiatr na karku chłodny

teraz dramatu pora

nie spisuj nic na papierze użyj serca

raz ostatni

nim w innego siebie się wcielisz

pościel dziś najjaśniej jak potrafisz 

raz jeszcze się oddaj 

pomiędzy tym co zyskasz wszystkim a co bezpowrotnie stracisz

 

 

refleksja

eveline2010

grywamy zwykle na granicy czasu

z ryzykiem przegranej zawsze

naprędce podpowiedzi szukając

lecz one zbyt liche 

docieramy najprędzej tam dokąd nie obieramy kierunku przeznaczenia

znajdujemy tam gdzie nikt szukać nie pomyślałby

i wtedy gdy najmniej się tego spodziewamy 

życie

otrzymujemy wszystko to co na liście życzeń innych nie naszej

 

cierpliwość pokora i wdzięczność 

albo zupełnie inny model równania

 

 

bez zalu

eveline2010

utknelismy

gdzies pomiedzy srodkiem a krzywym konca pocztkiem

nasze dlonie zbyt zachlanne 

zbyt duzo niepewnosci w nas

w poszukiwaniu nowych skrzydel co pozwola  uciec kolejny raz

nim  slonca nastapi brak

i z melodia jedna i ta sama ktora ukoic pomoze egzystencje zmeczona

a moze to wina krzywego zwierciadla

moze punkty  odniesienia inne

moze zbior  zasad  dnia dzisiejszego zbyt daleki  temu rownaniu

moze zapach jasminu tobie bardziej niz mnie intensywny

czasem zaakceptowac przeciwnosc jest latwiej niz w lamencie bunty  swoje wznosic 

i proby potrzeba 

bez wzgledu na wynik

i lagodnego usposobienia takiego prawie jakie wiosna niesie 

 

 

© ...pisane chyłkiem...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci