Zakładki:
Http://www.flickr.com/photos/40564681@N05/
|
niedziela, 20 maja 2012
kostka gorzkiej
kostka gorzkiej czekolady z chili. kawa. rozebrane z firanek moje poranne okno. powódź ŚWIATŁA w całym pokoju. śpiew ptaków zza okna i drzew korony. natura. tylko i natura...
zapytana dlaczego wegetarianizm... odpowiedziałam ostatnio: być bliżej natury, w harmonii ze wszystkim, co żyje. nie czuć wyższości jako człowiek nad tym, co INNE.
czuję się coraz, rzeczywiście, coraz bliżej siebie. nie mam jednak niebieskiego pojęcia jednak jak to się dzieje. i mimo lat, które umykają, nie tracę żadnej chwili.
bardziej naturalna, bez kolczyków, łańcuszków i tego typu spraw, bez farbowanych włosów, bez makijażu, bez konserwantów- j a...
sobota, 19 maja 2012
kobiecy
wieczór przyćmiewa dzisiejsze blaski. myślał ktoś, że ze mną coś a to tylko czerwony kobiecy tydzień. nastroje przemieszane, kolory różne - przeróżne, łzawe poliki, jakaś ochota na słodkie (toteż w kuchni ciemna kakaowa czekolada z chili), zmęczenie do potęgi niepojęcia, chęci na tamto i siamto. jak organizm kobiecy w tym czasie się zmienia... sama nadziwić się nie mogę. no, może siądę za moment do mojej bajki to mnie trochę przejdzie ta kapryśność nastrojów nieznośna. gdyby tylko mężczyzna wiedzieć mógł jak to wtedy nam kobietom jest...
przedsmak bajki
Jest przedpołudnie. Nisse ziewa. Jest trochę zmęczony. Dziś cały poranek pomagał mamie w kuchni układać porcelanowe kubeczki, ścierać kurze zalegające na dachach szafek, a potem razem robili marchewkowe ciasto z przepyszną plewą, której ubywało za każdym razem, kiedy tylko Nisse zaglądał głębiej do miseczki z nią. Teraz chłopiec zbiera z podłogi swojego pokoju trzy pluszowe misie, jedno drewniane, różowe, stare auto, kilka różnokolorowych klocków, swoje ulubione niebieskie spodenki na szelkach, dwie kredki ołówkowe i porcelanowego słonia z rozbitą trąbą. Tę czynność nazywa Nisse oczyszczaniem, zamiast np. porządkowaniem. To jego własne słowo wpisane w jego jeszcze ubogi słowniczek słów. Czasem dobrze jest używać słów, które się po prostu lubi, a które niekoniecznie pasują do tych, które dorośli muszą "mieć" by czuć, że posiedli już dużo wiedzy a języka samego używają przyczęsto schematycznie.
z widokiem na wysokie drzewa
zaczęłam pisać bajkę dla dzieci... dzisiaj. teraz. ona będzie taka ładna. dla dzieci językiem dzieci. o życiu, o czasie, o ludziach, uczuciach, o magii, o strachach, o przyjaźni... tak mi jest dobrze teraz, choć poranek do najspokojniejszych nie należał, ale takie poranki także czegoś o sobie uczą.
teraz biblioteka miejska w moim mieście ukochanym. widok na wysokie drzewa i auta. dookoła uczucia szaleją. tyle piękna się zdarza każdego dnia... TYLE. nie przeoczyć niczego...
już przenośnią obrazy rysuję, już nowych myśli we mnie więcej...już...nic i wszystko. idę. walczę.
jak ja życie kocham...
on
wiem kiedy nadchodzi i przeczuć potrafię go z kilometrów dalekich. LĘK... płynie sobie spokojnie, nie lubi za dużo mówić, a właściwie nie mówi nic. czasem pląsa się najciszej pomiędzy nogami, czasem szepcze coś do ucha. ja nie chcę słuchać.
przysiada się zawsze ZBYT blisko. potrafi sekundą siebie zmienić wszystko, co buduje się Czasem. nieznośny. nie potrafię go oswoić. jak ja nie potrafię...
czwartek, 17 maja 2012
takie tam
przenośnia puka w pusty niegłośny pokój. się zdarzy nic albo COŚ. jakoś na przekór wszystkiemu rosnę, się staje. to tak mocno ciekawe. lekko podkurczona w sobie harmonii szukam. dźwięki strumieniem się leją. właśnie taka mnie na czekoladę ochota wzięła. serduchno biło zbyt prędko ostatnio więc się zbadać poszłam. wygląda ładnie odpowiedziała pani doktor. się matrwić o siebie bardziej winnam. lecz jak? gdy cały świat woła i prosi o CHWILE... kiedy taka roboty kupa zawsze przed.
chcę dziś KRZYCZEĆ!!!!!!!!!!!!!!
ja na krzesle
...kobieta bez dziecka jest jak niedokończone malarza płótno...
mam siebie trochę po trochę... zawsze mniej albo więcej. podróżuję w porach różnych. zawsze mnie dokądś za daleko. PYTANIA pochłaniają cały mój czas wolny. trzęsie się moja samotność na jedym drewnianym krześle. kubek herbaty w ręce. kilka łez do posiłku. sentymentalny czwartek. zawsze brak czegoś mniej albo więcej. nic w pewność odziane jest. taki prozaiczny z tego fakt. i ja o tym wiem. przecież wiem. jak bardzo wiem. i wszystko kocham bardziej niż siebie samą. w biel tulę moje smutki i bóle. pusty taki ze mnie egzystencjalny strumień.
wtorek, 15 maja 2012
do literki
Radzę sobie. robię rzeczy różne. jest mi tak przeróżnie. rozmawiam i realnie się unoszę. ruszam tylko i wtedy kiedy się duszę, dławię powietrzem. rozbijam wszystko na części poza-pierwsze. rodzajem jestem ludzkim. ranię, co do serca przycisnę. rozmiar noszę 38. rety, jak przepływam przez Relacje...
poniedziałek, 14 maja 2012
projektować
wiele lat temu zaprojektowałam sobie DROGĘ... dziś sobie po niej tupcikiem idę. dobrze dobrym i rozsądnym projektantem być. i dobrze mieć mały, cichutki wiedzy warsztacik. on się na okazje wszelkie, co jak co ale, przydaje. i ja z tych, co nigdy nie zaprzestają takiego projektowania. sobie wiedzę przędzę dalej i uczuć kolory buduję, to burzę i w zestawienia nowe układam i co ważne, się uczę priorytetom cyfry nadawać.
migawka
migawki chwil. przebłyski takie i siakie. wszystko, od czego mnie mdli i co jakoś do kupy wyzbierać mogę. różności- przeróżności, których nikt się nie spodziewa. kolorowe słowa, które koją. jasiek, który właśnie przytulam. jakieś pluszowe zwierzę. pamięć, co czasem zawodzi. człowiek, który jest TREŚCIĄ.
w posłowiu jeden akapit: na zdrowie Życie, na zdrowie...
|