Menu

...pisane chyłkiem...

...pomiędzy słowami...

wydarty wpis

eveline2010

postaram się na starość

nie dziś jeszcze nie kiedy zbyt głośno moje w życiu członkostwo szeleści

chowam sygnały czasu i w za dużych kieszeniach nie mieszczę

pozmywam braki wyrazu tonikiem bez smaku

urobię braku pełnię i wdepnę w niepewność raz jeszcze

odetnę pępowinę ze wszystkim co constans

we wszystkim co zmienne zatopię się jak w chlebie powszednim

struta współczesnością włosy przeczeszę

nawilżę milczące wargi niepokojem sumienia

zerknę na zegarek i może jest szansa

może mogę jeszcze

 

epizod 1

eveline2010

nic ponad cisze

nic ponad kwestie obciazen

nic ponad wszystkie te male detale najwiecej znaczace 

nic ponad serie uniesien

i krzyz plecy pieknie uposazajacy

nic ponad to co nam sie przysni i nic ponad mniej czy wiecej

tresciwe miesiwo okolicznych zdarzen

i Bog Pan co nam sieci zaplatac lubi a potem z duma patrzy jak Czlowiek szuka szlachetnych rozwiazan i poddaje sie, upada by powstac w calej swojej pelni

nic ponad lzy i proby 

nic ponad cala tresc rzeczy malych i duzych

nic ponad moje ja ktore jest wszystkim co mam

bezksztaltny seans

eveline2010

smakujemy  swoich  brakow zachlannie

wynajdujemy powody  ktore nabawiaja nas kaszlu

plyniemy pod  prad bez zadnych zasad 

w zbiorze pytan topimy swoje tozsamosci

bezplodni w naszej  przynaleznosci rodzimy martwe nadzieje

i coraz  nam  czesciej jedno  jest wszystko

pokoje  pelne wynalazkow proznosci

i cisza  cisza cisza najwieksza jaka poznal  swiat

nie potrafimy sobie obiecac lepszej drogi 

za  pozno  docieramy do poczatkow 

chcemy i chcemy i mozemy mniej  niz  osiagniemy

 

 

definicja braku opisu

eveline2010

zdejmujemy szelki niespodzianek

nie po kolei kleimy relacji rownania 

niestabilnie spia nasze emocje

w niewygodnych pizamach chcemy snic wiecej i wiecej

gina nam po drodze drazetki szczescia

juz oddac sie tobie bardziej nie moge

wlazlam w wieku chaszcze i jak mucha w sieci pajeczej wyjscia szukam

a w poczekalni za duzo nas i nikt dluzej nikomu nie ufa

moze uda miec kragle dzis bardziej przystoi

dokad zmierzac kiedy przystanek za przystankiem

droga dluzy sie jak diabli a cel fatamorgana byc sie zdaje

i cholera wie po co nakladamy na twarze tyle plam kalamarza kiedy to wszystko kiedys przeminie i tak

my taki maly malutki makrokosmosu pierwiastek

pragne cie celu moj

przyjdz

z bloku chwila dla nie-debila

eveline2010

chorujemy na Dzume Czasow Wspolczesnych, ktora Samotnosc zwa

chowamy smutki po rekawach, piwnicach, rzucamy do koszy, zawijamy w tramwajowe bilety i zostawiamy po sobie tu i tam

byle jak najdalej od ludzi by sie nie ludzic

zabieramy miejsca w autobusie, tramwaju jak najbardziej pojedyncze, bo liczba mnoga kosztuje uwage, dialog, oczekiwanie przy ryzyku nieporozumien

konstruujemy tak czas wolny, by miec co wrzucic na fejsbuka czy insta

trzeba miec i trzeba sie uwidaczniac z tym

rozmawiamy coraz bardziej polowicznie i blokujemy szanse na osobiste katharsis

kochamy hedonistycznie do pierwszego konfliktu

potem wpadamy w kolejna namietnosc bezrefleksyjnie

boksujemy i botoksujemy sie z losem jakby w protescie naturze, jakby jej na zlosc

 

tylko dzieki Innemu mozemy poznac siebie

i tylko dzieki interakcji z Innym jestesmy caloscia

© ...pisane chyłkiem...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci