Menu

...pisane chyłkiem...

...pomiędzy słowami...

moj pobyt

eveline2010

pogniotlam policzek swoj noca. nie mam nikogo kto byc dla mnie moglby NAJ. oddalam dusze poezji i muzyce i pozostalo cialo tylko dla mnie samej. zachody slonca i jego wschody wciaz nie dla mnie sa. przesiaknac pokora zdazylam jeszcze przed jesienia. wycofalam sie z radosnego tlumu. stanelam na uboczu i czekam Znaku. spaceruje z ksiezycem noca i nie czekam niczego. wiatrowi pozwalam wlosy moje piescic a cisze w klejnot zamieniam. upijam sie patrzeniem w to, co nadejsc ma i jestem pomimo niecalosci i zlozonosci

i kocham jak wczesniej nigdy przedtem

cos o nas poza nami

eveline2010

 siedze i sie zatracam. okazjonalnie jest jak najlepiej. bez pretensji ukladam glowe na lonie poduszki. tacy jestesmy podobni. usypiamy podobnie i podobnie szukamy poczucia bezpieczenstwa w naszych snach. patrzylam na ciebie kiedy sniles potem ranek brutalnie kazal nam sie rozwiesc. moglabym patrzec noca i dniem w twoich wlosow krucza czern i chowac w twoich oczach wszystkie mysli moje. jestesmy tacy podobni a tak od siebie daleko. uczymy sie siebie po skrawku. szczecie mieszka w nas ale bywa krotkie bardzo. pachne tesknota i w dal patrze przez brudna pociagu szybe. musze odrobic koleja zycia lekcje i nauczyc sie nie czuc

nie wiem co o tym wszystkim myslec

eveline2010

rozstajemy sie z kapitalem mozliwosci. wydatkujemy energie na rozsadek kiedy jego brak jest z nami podczas zamieci decyzyjnych. kradniemy ludziom marzenia i ubieramy je na siebie. po przekatnych i na oslep swojego miejsca w swiecie szukamy. nosimy ciezkie walizki, torby lat na swoich ramieniach a potem rozbijamy sie o falszywe dowody tozsamosci. ewidentnie pragniemy jak pragna wszyscy tylko czasem boimy sie tego glosu,  ktory naszym jest. bezsennosc jako akt wiary w to, ze w nas zamieszanie mieszka. nie wiem co o tym wszystkim myslec

czwarta rano

eveline2010

rekrutuje twarze zmian

niezmienne cztery sa swiata strony 

tak lakomi wypelnionego gwarem korytarza

szeptu lampki nocnej

dwoch butow par w przedsionku i

kogos naprzeciw u zbiegu roznic

papieros jest odpowiedzia na powod 

na druga oczu pare nie kazdego stac

miedzy soba drobne wymieniamy niepokoju spojrzenia

jestesmy suma bywamy rownaniem

tyle pytan pod piersia 

mijamy kolejne skrzyzowanie

o wschodzie zycie jakze wydaje sie prostsze 

 

 

co jesli...

eveline2010

nic nie zaczelam nie skonczylam niczego. wybronilam sie z robotniczych szpon i trudniej mi zyc w posiadaniu wiedzy jaka posiadam. trudniej w cieniu wszystkich tych przezyc nabytych i kiedy jest sie skomplikowanym bardziej niz mniej. a...mezczyzni wola prostsze i piekniejsze kobiety. licytuje sie z szansa i licze na zycia kaprys. a moze mnie juz wcale nie zalezy. a moze zyc przyszlo, by byc innych drogowskazem. co jesli mimo wszystko w beznadziei swojego bytu bywam szczesliwa...

© ...pisane chyłkiem...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci