Menu

...pisane chyłkiem...

...pomiędzy słowami...

juz piatek

eveline2010

przepytuje los a przede mna medaliony niepamieci. skrecilam w te ulice, o ktorej zawsze mowiles i doszlam do jej konca przed switaniem. zastalam ciebie calego w czekaniu i oboje zlaknieni troski blizej siebie siedlismy. mowilismy dlugo i odchodzilismy ciagle sie  zblizajac. prosiles bym zostala wiec jestem. nie poskarzylam sie swiatu dlaczego mam inny okladki kolor. dzis w objeciach szczescia przed piatkiem sie do snu lekko ukladam. tyle swiat daje kiedy nam wiary wystarczy...

nie wiedziec dlaczego

eveline2010

pomiedzy jednym stalym kontem a drugim zapytania wyzwaniem skrzyzowalam nogi przed wielkiej teorii wybuchem. osmielamy sie tak nieumiejetnie i tak nisko ladujemy kiedy wyzwanie nie w pore nadchodzi. poszukuje natchnienia na poczatek inwazji. z calego wydarzenia odlamki sypia sie powtorzen i niepokoju stworzenie mieszka w nim do potegi. mozna byloby ale nikomu sie nie chce

juz nie wiem

eveline2010

zaloguje sie bezpiecznie bez wiedzy kto zajrzy, pozostanie kto. nieumyslnie aktywna bede do momentu gdy napiszesz. obtaczam swoje istnienie w tartym oczekiwaniu. poprosze o drobne na polu walki a poki co wyprowadze siebie, gdzie oczy poniosa. zgrywamy sie i co nam po tym. chude te wszystkie proby i liscie spadaja pospiesznie. nie prosze. czekam. podwojnym oczu wyrazem siebie wyrazam i na wiecej czy pozwole... zdaje sie juz pozwolilam...

cisza

eveline2010

bylismy tam... w jeszcze nienazwanych horyzontach snulismy plany podczas gdy swiat caly spal a samotny ktos plakal. dzien byl przychylny i zadna mysl nie budzila tej ostatniej. zycie niepowstale nie mialo szansy i odeszlo z nas wszystko co byc moglo. oddychalismy juz tylko czekaniem. pozostal piasek nad morzem i sluchawki rytmiczny szept. zabralam moje kalosze i weszlam przed siebie 

bez tytulu

eveline2010

poplamilam swoje sumienie i drogi pogubilam calkiem. pozostaly mi tylko na drodze liscie. cena poczucia, ze jest dobrze bywa,  ze wzrasta. nieduzo a jednak chce za duzo. w ramionach bieli pokoju sploszone mysli. niejednakowi jestesmy do potegi pierwszego wzruszenia. nie mam sily do dalszej walki. juz nie potrafie siebie odkupic. bywa, ze moze byc latwiej. oszczedzam energie na potencjalny poczatek. jest mi niejednakowo bardzo bardzo

© ...pisane chyłkiem...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci